Suchar na początek:
Dlaczego elektryk nie zostawia luzem przewodów?
Bo potem wszystko idzie z dymem – dosłownie! 😅
Dzisiejszy wpis to historia z ostatniej niedzieli.
Zostałem wezwany do awarii, która mogła skończyć się pożarem.
W jednej z instalacji – wykonanej zaledwie 7 lat temu – doszło do uszkodzenia wyłącznika różnicowoprądowego.
Przyczyna? Luźno dokręcone przewody w zacisku.
Dodatkowo w tym samym miejscu podpięto 3 przewody o różnych przekrojach, co spowodowało grzanie się styku.
Efekty awarii elektrycznej
- wybijało różnicówkę,
- spaliła się elektronika w dwóch lampach,
- inne zabezpieczenia zaczęły „wariować”.
A wszystko to w niedzielę, gdy nie da się nic kupić.
Na szczęście miałem zapas wyłączników i elementów w aucie
💡 Dlaczego do tego doszło?
Choć instalacja była stosunkowo nowa, nigdy nie była przeglądana.
A przecież styki się luzują z czasem – od temperatury, pracy kabli, wibracji.
Trzy przewody różnych grubości pod jedną śrubą to przepis na awarię.
🔧 Przegląd instalacji minimum co 5 lat
Wymagane minimum przez właścicieli domów i mieszkań. Proste dokręcenie śrub mogło zapobiec awarii a może i uszkodzeniu aparatu.
Dobra praktyka to raz do roku sprawdzić dokręcenie przewodów i stan aparatów nawet tylko na nie spojrzeć
✅ Podsumowanie
- Luźny przewód = grzanie się styku = pożar
- 3 przewody różnych przekrojów pod jednym zaciskiem = błąd wykonawczy
- Przeglądy = bezpieczeństwo
- Awaria w niedzielę = dobrze mieć kontakt do dobrego elektryka z Gdańska 🙂
Poprzedni wpis: Awaria nie zawsze instancji elektrycznej – Elektryk radzi
Wpadnij na moje Social media tam więcej informacji



